Symbol graficzny portalu Facebook przedstawiający białą literę f na niebieskim tle Symbol graficzny portalu Instagram przedstawiający biały obrys aparatu fotograficznego na tęczowym tle Symbol graficzny portalu Twitter przedstawiający profil białego ptaka z rozwiniętymi skrzydłami na błękitnym tle Symbol graficzny portalu Youtube przedstawiający czerwony symbol odtwarzania  na tle białego ekranu starego telewizora Ikona certyfikatu strony przyjaznej niepełnosprawnym
Obrazek przedstawiający fragment muru z obrysem brakującej cegiełki

Szczęście na wyciągnięcie ręki

Rzadko, ale bywają chwile, kiedy wkurzam się na moją ślepotę. Dzieje się to wtedy, kiedy jakiś, wydawałoby się – drobiazg – całkowicie uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Coś, co gdy widziałem, było czymś zupełnie niezauważalnym. Zawsze jednak pojawia się światełko w tunelu…

Ostatnio kupiłem sobie nowe radio do mojego biura. Stare rozsypało się już kompletnie. Nie dawało się go słuchać. Bywało, że radio z własnej woli zmieniało siłę głosu. Tak więc kupiłem nowy odbiornik i byłem bardzo zadowolony. Do czasu…

Na początku losowo łapałem stacje radiowe. Raz trafiłem lepiej, raz gorzej. Coś jednak musiałem nacisnąć, bo utrwaliły mi się tylko stacje, których nie trawię. Z mojego radia albo płynęły jarmarczne dźwięki, albo bełkotliwe komentarze. Uznałem, że czas ustawić stację na stałe.

Wziąłem do rąk instrukcję obsługi i zacząłem ją czytać przy pomocy specjalnej aplikacji na telefonie. Niby wszystko jasne – naciśnij klawisz pięć, potem klawisz tuning, potem klawisz M. Jasne, tylko gdzie, do jasnej cholery, jest klawisz M?! Obrazka przecież obejrzeć nie mogłem.

Za pomocą innej aplikacji połączyłem się z wolontariuszem, który przez moją kamerę oglądał radio. Też nie znalazł tego cholernego klawisza M! Pozostało jedno wyjście: poprosić o pomoc moją znajomą.

Tu od razu pojawiły się wątpliwości. Przecież większość elektronicznych sprzętów na nią warczy, komputer gryzie i jest wredny. Ot, taka drobna przypadłość stałych konfliktów ze sprzętem technicznym. Nie było jednak innego wyjścia. Znajoma czytała instrukcję obsługi. Ja tłumaczyłem, o co mogło chodzić autorom. I wspólnymi siłami odnaleźliśmy wszystkie potrzebne przyciski, nie wyłączając tego cholernego klawisza M! Teraz radio gra tak, jak chciałem je ustawić.

Z tej historyjki można wyciągnąć wiele wniosków. Czasami pomoże ktoś, po kim nigdy w życiu tej pomocy nie spodziewalibyśmy się. Czasem nie doceniamy tego drugiego człowieka, który jest obok nas. I chyba najważniejsze – zamiast chodzić zmartwionym lub wkurzonym, lepiej poprosić innego człowieka o pomoc. On jest szczęśliwy, że mógł pomóc. Ja jestem szczęśliwy, że on mi pomógł. Rozejrzyjcie się! Ten drugi człowiek jest czasem bardzo blisko. Ot, na wyciągnięcie ręki.

Grzegorz Dudziński

Przeczytaj również

Na pozór wszystko gra…

Obecnie zaczęły funkcjonować całkiem przyzwoite przepisy dotyczące dostępności dla osób niewidomych. Niewidomym sprzyjają instytucje samorządowe i rządowe. Mogą oni bez problemów odwiedzać każdą stronę internetową. Tyle teoria. W praktyce niewiele […]